ARTYKUŁ - 2 - www.uzdrowiciel.co

Przejdź do treści

Menu główne:

ARTYKUŁ - 2

EZO-TERRA
Z PRAKTYKI WIDZĄCEGO AURĘ, ENERGIE WYŻSZE,
ZJAWISKA DUCHOWE, BYTY ASTRALNE, EGREGORY ASTRALNE
 
Autor:  Remigiusz Bisch


Tybetańska magia zawarta w tybetańskiej odmianie Reiki:
Śladami tybetańskiej magii zawartej w religii Bon są tajne "znaki" stosowane w tybetańskiej odmianie Reiki. Każdy Reikowiec zaklina się, że tajne "znaki" odnoszą się do różnych sił wszechświata, że to jest energia uniwersalna, itd. Tak pięknie pisze w książkach, ale ludzie, którzy widzą egregory astralne wiedzą, że to jest po prostu stara magia!
W latach 90-tych, gdy Reiki było popularne, bo mało było innych metod uzdrowicielskich, setki Reikowców przyjeżdżało na Kursy Widzenia AURY i Energii Wyższych prowadzonych przez autora (Remigiusz Bisch). To była dobra, jeszcze nie "zmieszana" odmiana Reiki - prawie wszyscy Reikowcy byli po kursach prowadzonych przez Siostrę Mariuszę. Jej przekaz był czysty, bo miała szlachetny charakter i czyste intencje, nie była skażona przez egoizm i pazerność. Duża część kursantów potrafiła postrzegać na Kursach AURY energię Reiki. Zawsze były to kanały w kształcie "rury", którymi spływała z góry energia w kolorze czerwonym, a z rąk uzdrawiacza wypływała czerwona energia w kierunku pacjenta. Często wychodziliśmy z kursantami do ogrodu, by przy świetle dziennym lub wieczorem oglądać kanały energetyczne, którymi spływała energia z góry. Niczym promień silnego czerwonego lasera, strumień energii wbijał się wysoko w niebo. Wszyscy zastanawiali się głośno i pytali: - "Skąd wypływa ten strumień energii?"  
- Z pasa energii otaczającej planetę! Jest to energia, której źródłem jest nasza planeta oraz Słońce i Galaktyka - słyszeli w odpowiedzi od autora (R. Bisch).
Jest to energia uzdrawiająca podobna pod względem właściwości i koloru do tej, która wydziela się z ciała chińskiego mistrza Qi-Qung lub Tai-Chi.   
PS: rozpylane z samolotów przez gadzie plemię trucizny i aluminium ma na celu niszczenie tego pasa energetycznego, by ludność chorowała i nie mogła podnosić swojej świadomości!  
Po 2003 roku:
Po ok. 2003 roku Reikowcy "od Mariuszy" rozproszyli się po świecie, a w ich miejsce przyjeżdżali na Kursy AURY ludzie związani z innymi mutacjami metody Reiki", dlatego w odniesieniu do tych nowych odmian jest na tej stronie stosowana nazwa "Rejki" (przez "j"), dla podkreślenia, że tamto Reiki było zupełnie inne!
Ta inność zawiera się w tym, że widać połączenia z egregorami astralnymi kultur religijnych pochodzących z różnych części świata. Adept metody Rejki, który otrzymuje tzw. inicjacje od nauczyciela jest zatem podłączany pod te egregory astralne, do których podłaczony jest nauczyciel.
Po 2005 roku coraz rzadziej pojawiali się Reikowcy od Siostry Mariuszy, a u nowych "Rejkowców" rzadko można obserwować nad głową te słynne czerwone kanały energetyczne! Dzieje się tak dlatego, że nowi (znajomi) Rejkowcy należą do różnych "szkół", więc najczęściej energię "biorą" z różnych innych źródeł.
Niektórzy zaklinają się, że pobierają energię "uniwersalną z Wszechświa", a tymczasem "zamiatają" energię z otoczenia, czyli "doją" energię witalną z ludzi. W związku z tym został wprowadzony dobry zwyczaj, że wszyscy Rejkowcy i bioenergoterapeuci, którzy chcą uzdrawiać ludzi podczas wczasów, przenoszą się 200 metrów dalej, do lasu.

*****
Egzorcyzmowanie Reikowe. Obserwacje własne,
w przypadku Reikowców w latach 90-tych, od Siostry Mariuszy:
Niektórzy znajomi Mistrzowie Reiki wielokrotnie, podczas Kursów AURY dla zaawansowanych, wykonywali na uboczu swoje "znaki" egzorcystyczne (wbrew przestrogom, na własną rękę), gdy znaleźli jakiegoś klienta - wraz z grupą przyjaciół wielokrotnie z daleka oglądaliśmy pojawiające się zjawiska auryczne. Tylko nieliczni obserwatorzy potrafili postrzegać byty astralne i egregory, bo taka umiejętność jest rzadkością nawet wśród osób bardzo dobrze postrzegających AURĘ.
Żadna osoba "kreśląca znak" nie miała obaw, bo nie widziała i nie wiedziała, "co tworzy" i z czym ma do czynienia.
Tajny "znak" łączył z egregorem potężnego tybetańskiego demona, którego zadaniem jest przepędzić pomniejsze duchy i demony. Pojawiał się ogromnych rozmiarów egregor, będący postacią dynamiczną, otoczony ciemną chmurą, wyglądem trochę przypominający tybetańską rzeźbę na 1 zdjęciu w galerii obrazów.
Gdy któryś z podglądających był ciekawski i podszedł bliżej, relacjonował później, że "przeorała go brona talerzowa" i przez kilka dni czuł się, jak zawodnik skoków narciarskich po twardym lądowaniu.
W tym miejscu dygresja: wymienione tutaj osoby posiadały moc tzw. "połmaterializacji" i bynajmniej, wcale NIE zdobywa się takiej mocy z przynależności do Reiki, tylko po latach praktykowania Jogi lub posiada się taką moc karmicznie.
Mistrzowie Reiki otrzymywali od prowadzącego (Remigiusz Bisch) przestrogę, by NIE praktykowali egzorcyzmowania za pomocą tego tajnego "znaku-zaklęcia", gdyż podporządkowanie się takiemu egregorowi "oswojonego" demona może przynieść opłakane skutki.
Taką robotę powinni wykonywać wyłącznie Lamowie mieszkający w Tybecie, bo tylko oni pochodzą z tamtej cywilizacji, mają kwalifikacje i wiedzą, o co w tym temacie chodzi!


*****
W przypadku Rejkowców, którzy pojawili się po 2003 roku:
Znajomi Mistrzowie Rejki zawsze otrzymywali przestrogę, by NIE prowadzili eksperymentów i NIE praktykowali egzorcyzmowania za pomocą "tajnych znaków", nawet jeśli nauczyciel ich tego uczył, sam to praktykował i przeżył!:)
Niektórzy znajomi Mistrzowie Rejki, należący do "nowych Rejkowców" próbowali u siebie w domu i na własną rękę swoich sił w egzorcyzmowaniu za pomocą tajnych "znaków". Z pozoru wydaje się to proste, bo wystarczy przez kilka minut "nakreślić" w powietrzu tajemne symbole. Nie do końca jednak zdawali sobie sprawę, jakie (zhybrydowane) siły uruchamiają, bo ich Rejki nie było czyste, było hybrydą powstałą ze zmieszania z obcymi egregorami. Żaden nie chciał słuchać ostrzeżeń, a później kilkunastu z nich dopraszało się o pomoc.
Nie umieli sami sobie z problemem poradzić z powodu jednoczesnego przywiązania do egregorów pochodzących z różnych kontynentów i z różnych religii.
Ich nauczyciele i nadnauczyciele nie umieli im pomóc.
Nie chcieli nad sobą popracować, by pozbyć się przywiązań, woleli się żalić i cierpieć.
Poza tym nie skorzystali z usługi poleconego szamana-wykasowywacza, bo musiałby im odciąć, wykasować wszystko, łącznie ze wszystkimi pieczęciami-inicjacjami Rejki. Znajomy szaman wykasowuje wszystko na miejscu lub zdalnie i ma udokumentowaną skuteczność. PS: ten szaman świadczy usługi tylko z rekomendacji znajomych - NIE przyjmuje zgłoszń z internetu!

Każdy ma prawo wyboru swojej ścieżki
Przykład 1:
Dwie znajome Mistrzynie Rejki, które ignorowały ostrzeżenia, zajęły się egzorcyzmowaniem i w 2009 roku wpadły w "kałubanię", która trwa już 6 lat. Ich nauczyciele i nadnauczyciele nie umieli im pomóc.
Twierdziły, że są prześladowane przez różne demony i duchy. Szukając pomocy najpierw przez 2 lata korzystały za duże pieniądze z usług jednego mocno ortodoksyjnego, katolizującego egzorcysty, a później stwierdziły, że ten jest czarnym magiem i wampirem, więc znalazły innego, który potwierdził, że tamten jest wyjątkowo silnym czarnym magiem i wampirem. Mówił, że tylko połowicznie może im pomóc, mimo to kobiety przez kilka lat płaciły mu zniżkowy abonament po 2 stówy miesięcznie "od łebka". Później stwierdziły, że ten egzorcysta jest zupełnie nieskuteczny i wampiruje, więc poszukały innego i znowu ten comiesięczny abonament... Każdego kolejnego egzorcystę posądzały po jakimś czasie o wampiryzowanie i złe intencje.
Grupa Jogów NIE podjęła się pomóc w tym przypadku, bo Karma tych kobiet ciężka,  ego nadęte i zatwardziałe. Nijak nie były skłonne porzucić swych złości, żalów i przywiązań do różnych egregorów.
Przykład 2:
Kolejny przykład znajomej - dyplomowanej bioenergoterapeutki i Mistrzyni Rejki, która wolała cierpieć, niż pomóc sobie samej. Wykonywała egzorcyzmowanie kilkoma metodami, które jednak zawiodły, gdy do głosu doszły przejawy przerośniętego ego. To co "wyrzucała" wkrótce wracało do niej.
Mówiła, że jest oświecona, kocha cały świat i rozmawia z aniołami, a chwilę później włączała się u niej inna "faza": ze złością i zacietrzewieniem wylewała żale na innych ludzi i wredną czarownicę, która nasyła na nią demony.
Relacjonowała, że jej problem pojawił się kilka lat wcześniej, gdy przeczytała w gazecie ogłoszenie, że jedna uzdrawiaczka-magiczka z Warszawy będzie przyjmowała pacjentów w jej mieście. Wściekła się, że "jak tamta śmie panoszyć się w jej mieście i odbierać jej klientów", więc zrobiła na nią czary. Twierdziła, że wtedy się zaczęło, bo tamta okazała się wyjątkowo silną i wredną demonicą, która od tamtej pory nasyła na nią swoje demony. Obydwie "magiczki" były na podobnej fali wibracji. Żadne anty czary-mary i tajemne "znaki-symbole", które robiła nie pomagały. Znajoma kobieta nie chciała wznieść się wyżej - uparcie twierdziła, że jest "uosobieniem cnót i anielskości", więc wcale nie musi nad sobą pracować.

********
Motto:
Tylko zwracając się bezpośrednio do TAT (Absolutu), ponad wszelkimi, także religijnymi ograniczeniami,
możemy doświadczyć Oświecenia, osiągnąć Wyzwolenie i powrócić do TAT (Absolutu).
********
 
Kliknij na obrazek poniżej, by powiększyć


*****

www.uzdrowiciel.co

Prawa autorskie zastrzeżone!
Zabrania się kopiowania i powielania
części lub całości tekstów
bez pisemnej zgody autorów!
All rights reserved!



Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego